Przejdź do głównej zawartości

No comment.

Hej, hej ^^
Jak minął wam dzisiaj dzień?
Ja poza tym, że wstałam po godzinie 12 nie robiłam nic specjalnego. Co chwila latałam z aparatem po mieście mając nadzieję, że uda mi się coś ładnego uchwycić na zdjęciach... och głupia ja.
Byłam również na chwilę u babci, bo coś od niej chciałam, ale gdy tylko doszłam do jej domu.... zapomniałam po co ja tam w ogóle poszłam. I chcąc czy nie, zostałam u niej trochę jej pomagając w domu. Cóż uważam to za jeden ze swoich obowiązków, zwłaszcza że jak ciocia jest w pracy to staruszka zostaje w domu sama z trójką rozwrzeszczanych aniołków... co ja plotę.. to demony w ludzkim wcieleniu, serio. Ostatnio zauważyłam też, że Patyśka do grzecznych dziewczynek nie będzie należała, zwłaszcza że od tak małego zaczyna bić, gryźć, szczypać, kopać i drapać. To jakiś koszmar, zwłaszcza że ostatnio próbowała wydłubać mi oczy.


No, a wracając do tematu. Gdy wróciłam już do domu, usiadłam przed tv i przerzucałam z kanału na kanał, a że nie znalazłam nic ciekawego, włożyłam do dvd swoją jedyną płytę z filmem o nazwie step up i nie powiem który raz już oglądałam... chyba najwyższy czas zacząć chodzić wypożyczać jakieś filmy, albo po prostu więcej przesiadywać w internecie i nic nie robić cały dzień....


Kilka dni temu postanowiłam się odchudzać... tak dobrze czytacie, jednak przez to, że totalnie sobie to olałam nic z tego nie wyszło, jak zawsze. Ale teraz znowu spróbuję, choć pewnie łatwo nie będzie, ale przyda się zgubić kolejne 8 kg, nie ważne w jakim odstępie czasu.... W tamtym roku moja waga w sumie doszła do masakrycznie wielkich, a w ciągu roku, bez żadnych diet cud i ćwiczeń schudłam sama z siebie 8, więc z drugiej strony... to wcale nie jest takie trudne. Jednak lenistwo i miłość do jedzenia przezwycięża wszystko, ale postaram się podjąć wyzwanie i od jutra razem z moją mamą chociaż do końca sierpnia się odchudzać. Co mi szkodzi? Przecież jak nie dla siebie do dla zdrowia, co nie?



To żem się rozpisała... I w sumie nawet nie wiem czemu wzięło mnie na takie przemyślenia. Czyżbym w końcu się zmieniła nie tylko zewnętrznie ale i wewnętrznie?

No nic. Mam nadzieję, że chociaż kilka z was dotarło do końca, a tym którzy czytają tylko ostatnie zdanie i tym którzy serio wszystko przeczytali, życzę miłych snów i do zobaczenia jutro ;*

Komentarze

  1. Fajnie, że pomagasz babci. Ja byłam wczoraj u swojej. To niesłychane, że w babciach tyle ciepła, dobroci i cierpliwości.

    Życzę Ci wytrwałości w odchudzaniu. Ja chciałabym wysmuklić nogi, ale też ostatnio mam mało zapału.

    A! pisałaś, że chciałabyś dostać karteczkę. Nie ma sprawy, tylko proszę, podaj mi swój adres na mój adres: czarownica84@op.pl.

    :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy miły komentarz!
Spam oraz obraźliwe komentarze nie będą akceptowane.