Małe, wielkie rzeczy

Cześć!
Miałam pisać tutaj regularnie, ale niestety...
Po moim powrocie z Polski do Anglii sporo się wydarzyło. Przez brak czasu, bo niestety ciągle go tutaj brakuje, nie wiele i tak się zmieniło.
Kiedy tylko wróciłam po prawie miesiącu pobytu w Polsce tutaj, praktycznie od razu musieliśmy przeprowadzić się do innego mieszkania. Tym razem jestem już na swoim pokoju, mając ciszę i spokój, swoją prywatność, co sobie najbardziej cenię i jestem z tego zadowolona.
Zaraz potem przejście do nowej pracy w której ciągle tak naprawdę jestem, zwłaszcza że na razie nie ma nic o wiele ciekawszego, a poza tym nadal czekam aby wrócić do mojej poprzedniej pracy, gdzie było mi naprawdę dobrze i byli naprawdę świetni ludzie w niej, to było dla mnie najważniejsze.
No i wiadomo, nie odbywa się bez zakupów  przyjaciółmi w primarku, ale także i innych sklepach, po których potrafimy w wolne dni chodzić godzinami i wcale, a wcale nie jest to dla nas męczące.
Grunt to, to że zaczęłam się w końcu tutaj dobrze czuć, zaaklimatyzowałam się i znalazłam dobrych znajomych z którymi spędzam każdą wolną chwilę.


Nowy pokój, poszewka na poduszkę od przyjaciółki z logiem zespołu VIXX i łapacz snów, który otrzymałam w prezencie od mojej kuzynki, kiedy wyjeżdżałam do Milton Keynes

Zakupy w primarku z Asią... o tak, to jest to co kocham najbardziej 

Perfum na który chorowałam od jakiegoś czasu... aż w końcu go kupiłam 

Nie zabrakło też małych wycieczek do Bedford...

Jak i po okolicach Milton Keynes po powrocie z pracy

A także wypadów ze znajomymi do pubu, na mecze jak i na obiady, gdzie spędzaliśmy miło czas, śmiejąc się i poznając nawzajem.



Komentarze